Ataki paniki – czym są i z czego wynikają


4 min read
Ataki paniki – czym są i z czego wynikają

Ataki paniki są zdecydowanie jednym z najmniej przyjemnych stanów, jakich doświadczałem w życiu. Poczucie odrealnienia, uczucie utraty kontroli nad swoim ciałem czy problem z ogarnięciem chaosu, który właśnie – jak Ci się wydaje – zadomowił się w głowie, są zdecydowanie czymś, co można nazwać stanem utrudniającym życie.

Wielu ludzi, z którymi rozmawiałem, i ci, których czytałem, wspominało, że podczas ataku paniki, początkowo nie wiedząc, że nim mają do czynienia, mieli wrażenie, że zaraz umrą, zwariują lub skończą jeszcze inaczej. Niektórzy też udali się do szpitala, po czym dowiadywali się, że są całkowicie zdrowi. Podobnie ja, mając regularne doświadczenia tego typu, udałem się do lekarza, po czym dowiedziałem się, że fizycznie jestem w bardzo dobrym stanie i nic nie wskazuje, żebym zapadł na jakąś chorobę.

Czym jest atak paniki?

Jest on nadmierną reakcją stresową, która stanowi częsty problem u osób z zaburzeniami lękowymi. Przyczyną jego powstawania jest aktywacja jądra środkowego w ciele migdałowatym (część mózgu odpowiedzialna między innymi za reakcję „walcz lub uciekaj”). Występuje zazwyczaj wtedy, gdy ciało migdałowate reaguje na bodziec lub wyzwalacz, którego nie jesteśmy świadomi. Atak paniki oznacza zwykle tyle, że nasze ciało rozpoczęło właśnie działanie według schematu „walcz, uciekaj lub nie ruszaj się” w nieodpowiednim czasie na skutek nadmiernej reakcji ciała migdałowatego, często spowodowanej pojawieniem się wyzwalacza, który nie stanowi prawdziwego zagrożenia.

To bardzo ważna informacja, ponieważ w normalnej sytuacji taka reakcja pozwoliłaby nam przetrwać – na przykład walczyć z napastnikiem, schować się lub uciec od niego.

Objawy, jakich możemy się spodziewać podczas aktywacji tej reakcji, to skrajne pobudzenie, czasami uczucie przerażenia, wściekłość lub niezdolność do poruszania się oraz mocniejsze bądź szybsze bicie serca, pocenie się, przyspieszony oddech, a często również drżenie ciała.

Oprócz objawów wynikających z aktywacji jądra środkowego może się zdarzyć, że pojawią się również reakcje układu współczulnego, takie jak zawroty głowy, nudności, otępienie lub odrętwienie, ucisk w klatce piersiowej, uczucie dławienia, trudności w przełykaniu, uderzenia gorąca lub dreszcze.

Często ataki paniki wydają się dla nas zaskakujące, ponieważ świadomie wiemy, że nic nam nie grozi, a mimo to reakcja następuje. Wynika to z tego, że jądro środkowe ciała migdałowatego może spowodować atak paniki bez udziału obszarów kory mózgu, czyli części odpowiedzialnej za myślenie. Wtedy też wszelkie logiczne tłumaczenia nie zadziałają. Być może miałeś okazję tego doświadczyć i podczas silnego stresu tłumaczyć sobie, że przecież jesteś bezpieczny i nic wokół Ciebie nie jest dla Ciebie zagrożeniem, a mimo to stan się nie poprawiał. Sam doświadczałem tego wielokrotnie. W takim przypadku trzeba zastosować inne strategie, które pozwolą wyciszyć ciało migdałowate. Zapraszam Cię do postu z ćwiczeniem, jak to zrobić: co zrobić, kiedy dopadnie Cię lęk.

Warto powtórzyć, że reakcja następuje w wyniku zaistnienia pewnego określonego bodźca, wyzwalacza, który powoduje, że osoby, które doświadczają ataków paniki, miewają je w tych samych lub podobnych miejscach i sytuacjach. Może się to na przykład zdarzać podczas jeżdżenia komunikacją miejską, w tłumie ludzi, w sklepie etc. Czasem wyzwalacz może być trudny do zidentyfikowania, lecz mimo to zawsze istnieje coś, co aktywowało reakcję.

Większość ludzi doświadcza ataków paniki zaledwie jeden lub dwa razy w życiu, co jest nieprzyjemne, ale zdecydowanie jest to tylko przejściowa niedogodność. Z kolei u osób doświadczających regularnych napadów paniki często diagnozuje się zespół lęku napadowego.

Może się również zdarzyć, że osoby takie zaczynają przewidywać ataki paniki, obawiać się ich oraz unikać miejsc, w których zdarzały się w przeszłości, co może prowadzić do unikania coraz większej liczby miejsc. Pojawia się wtedy wrażenie, że wiele miejsc jest niebezpiecznych. Miałem niestety okazję doświadczyć tego na własnej skórze.

Zaczęło się od ataków paniki na lekcji fizyki, a skończyło się na problemach z wychodzeniem z domu, bo ciągle czułem niepokój dotyczący tego, że atak ten może się rozpocząć wszędzie.

Unikając miejsc i sytuacji, które wywołują panikę, osoby takie mogą wierzyć, że w ten sposób się chronią, lecz niestety w konsekwencji zawężają granice swojego świata. W skrajnych przypadkach może się zdarzyć, że taka osoba zamknie się nawet w jednym pokoju. Pewne jest, że takie działanie nie pomaga, a jedynie pogarsza sytuację. Mam jednak świadomość, że wynika to z niewiedzy i tego, jak bardzo nieprzyjemne są te doświadczenia.

Ciekawostką jest, że podatność na doświadczanie napadów paniki jest przynajmniej częściowo uwarunkowana genetycznie; rozpoczęły się już poszukiwania konkretnych genów odpowiedzialnych za dziedziczenie tej cechy[1]. Oznacza to, że niektórzy mają wrodzoną tendencję do przesadnego reagowania. Na szczęście nawet takie osoby mogą nad tym zapanować poprzez regularne ćwiczenia i zrozumienie, jak powstają te stany.

Poza tym przyczyn napadów paniki można się doszukiwać w ważnych zmianach w życiu, nadmiarze stresu, w śmierci bliskiej osoby i innych wydarzeniach, które mocno na nas wpływają.

Część osób próbuje sobie radzić z napadami paniki, stosując używki, co chociaż daje chwilową ulgę, to na dłuższą metę powoduje efekt odwrotny do oczekiwanego. W moim przypadku była to marihuana – na początku wydawało mi się, że to pomaga, niestety z czasem w miarę regularnego palenia było tylko gorzej. W końcu przyznałem przed sobą, że jest to tylko forma ucieczki od siebie i tych stanów. Używki pomagają ukryć problem, jednak nie usuwają jego przyczyny, do tego często podczas brania używek dochodzi do większego rozregulowania organizmu, co prowadzi do jeszcze gorszych ataków.

  1. Maron M., Hettema J.M., Shlik J. 2010. Advances in Molecular Genetics of Panic Disorder. „Molecular Psychiatry” 15: 681–701.

GO TOP