Lubię — nie lubię, Dobre i złe, słuszne i niesłuszne

Wszyscy posiadamy jakieś przekonania, wartości i wierzenia. Każdy z nas coś lubi i czegoś nie lubi, i jest to całkowicie w porządku. Jednak często zauważam, że potrafi to bardzo ograniczać ludzki umysł.

Obserwując dyskusje na moim portalu i odbierając pytania od różnych ludzi, zauważyłem coś bardzo ważnego, coś, co sam również niestety praktykowałem. Mój umysł był pełny i pewny swoich przekonań, wierzyłem w konkretną filozofię i trzymałem się jej, przez to nieświadomie odpierałem wszystko, co nie było z nią związane.

Interesowała mnie w pewnym czasie np. Huna (filozofia hawajska) i każdy, kto mówił mi np. o Biblii był odpierany, z czasem zrozumiałem jednak, że nie tędy droga. Każda filozofia ma coś sensownego do przekazania, tak jak i każdy człowiek, nawet jeśli się ze mną nie zgadza.

Na portalu widzę często, jak ludzie się buntują i stają przeciwko temu co wstawiam i tylko dlatego, że się z tym nie zgadzają, potrafią reagować gniewem. Piszą, że coś jest bzdurą, obrażają się, walczą z tym co wstawiam, tym samym powodując nasilanie się wewnętrznego napięcia, gdyby jednak podeszli do tych treści jak do możliwej inspiracji, nagle ich napięcie znacznie by zmalało.

Potrafią dokładnie skrytykować jakieś zdanie i uznać cały tekst za bezużyteczny tylko dlatego, że jedno zdanie nie pasowało do ich światopoglądu.

Co gdybyśmy jednak podeszli inaczej…

Nauczyliśmy się, że chcemy posiadać rację i siedząc w grupie ludzi, która ma różne poglądy, potrafimy się kłócić. Ile razy widziałeś kłótnie, które dotyczyły tematów politycznych? Ile razy słyszałeś kłótnie na tematy religijne albo takie, które dotyczyły dowolnego tematu, nieważne czy był to temat muzyki, czy rozważania o życiu. Rozmawiając nieraz potrafimy skakać sobie do gardeł, byleby udowodnić swoją rację.

Dopóki nasza wiara pozostaje po prostu naszą wiarą i pozostajemy z nią w zgodzie, mając na względzie to, że każdy inny człowiek posiada swój mini wszechświat, jest to całkowicie w porządku. Problem pojawia się wtedy, kiedy uznajemy, że nasz punkt widzenia jest jedynym słusznym, wtedy zaczynamy bronić naszego poglądu, wystarczy spojrzeć na historię ludzi do czego takie nastawienie doprowadziło.

Wyobraź sobie sytuację, w której siedzi paru ludzi i każdy ma zupełnie inne poglądy i doświadczenia z życia, czy nie wspaniale byłoby je poznać? Ktoś opowie Ci o ufo, a ktoś inny o doświadczeniach z uprawiania ogrodu. Jeszcze ktoś inny opowie Ci o swoich podróżach, a osoba, która spędziła 40 dni w klasztorze mnichów powie Ci czego doświadczyła, a w międzyczasie również i Ty przekażesz swoje doświadczenia, wzbogacając świat tych ludzi. Wcale nie potrzeba tutaj walki.

Wielokrotnie rozmawiałem ze znajomymi na tematy, w których oni nie podzielają mojego zdania, ale byliśmy na tyle otwarci, aby wymienić się poglądami. Najprzyjemniej wspominam spotkanie, w którym uczestniczyło paru moich znajomych, którzy są praktykującymi katolikami i znają dobrze Biblię, spędziliśmy parę godzin na szukaniu wspólnych wierzeń i przekonań w różnych filozofiach i religiach. Był to niezwykle inspirujący dzień.

I właśnie tutaj świetnie pasują słowa Rumiego — „Pomiędzy tym co słuszne i niesłuszne jest przestrzeń, tam się spotkamy.”

W krótkim czasie zauważysz, że poziom relacji znacznie wzrośnie, żyjemy w świecie, w którym ludzie często boją się wyrazić swoje zdanie, ponieważ boją się krytyki i wyśmiania. Wielokrotnie byłem w grupie ludzi, którzy potrafią tak się zachować, kiedy jednak zaczniemy budować atmosferę, w której panuje uważne słuchanie bez krytyki, nagle okaże się, że każdy z nas ma bogaty świat i ma czym się dzielić. Zauważyłem to wielokrotnie. Nieraz zadawałem również pytanie z samej ciekawości i widziałem totalną zmianę w samopoczuciu drugiej osoby, tylko dlatego, że ktoś zapytał ją o zdanie i zainteresował się tym.

Kto wie jakie korzyści może przynieść „przypadkowa rozmowa”.

Przypowieść Zen — Filiżanka herbaty

„Nan-in, japoński mistrz żyjący w epoce Meiji, gościł profesora z pobliskiego uniwersytetu, który przyszedł dowiedzieć się czegoś o zen.

Nan-in zaproponował mu herbatę. Napełniał swojemu gościowi filiżankę, lecz kiedy ta była już pełna, Nan-in nie przestawał nalewać.

Profesor patrzył jak napój rozlewa się po powierzchni stołu, aż w końcu nie wytrzymał.

— Filiżanka jest przepełniona — powiedział do mistrza. — Więcej herbaty się nie zmieści!

— Podobnie jak ta filiżanka — odparł Nan-in — jesteś przepełniony własnymi opiniami i rozważaniami. Jak mogę pokazać ci zen, jeśli najpierw nie opróżnisz filiżanki?”

(101 opowieści Zen — „Zbiór Piasku i Kamieni” (Shaseki-shū 沙石集))

Napisane przez Maciej

Od 6 lat tworzę portal Żyj świadomie. Teraz jednak masz okazję spotkać się z moim doświadczeniem i moimi przemyśleniami. Jest to prywatny blog, na którym znajdziesz ciekawe praktyki, wiedzę i badania, które pozwolą Ci żyć efektywniej, zdrowiej i przede wszystkim szczęśliwiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Moc neuroplastyczności – potencjał Twojego mózgu

Mechanizmy powstawania lęku – jak radzić sobie z lękiem