Zasada lustra

Pewnie nieraz słyszałeś o zasadzie lustra; z tego, co zauważyłem jest to dość kontrowersyjne, ale w mojej opinii bardzo przydatne.

Często ktoś zadaje mi pytanie: „skoro zasada lustra istnieje, czy to znaczy, że kiedy widzę złodzieja to oznacza, że sam jestem złodziejem?”

Oczywiście, że nie. Nie na tym polega ta zasada, oczywiście w lustrze widzisz siebie, widzisz odbicie.

Spójrz jak traktują Cię inni ludzie. Jeśli ktoś traktuje Cię źle, masz szansę uświadomić sobie fakt, że być może sam traktujesz siebie źle. Po prostu odwracasz obraz i widzisz, co w nim jest; ludzie często narzekają, że ktoś ich źle traktuje w pracy lub że nie dogadują się z ludźmi.

Spójrz na swoje życie i zadaj sobie pytanie: jak dogadujesz się z samym sobą, akceptujesz siebie? Potrafisz dać sobie taryfę ulgową? Potrafisz sobie wybaczyć?

Spójrz na swoje życie i zobacz, co to lustro chce Ci przekazać.

Kolejną ważną kwestią jest to, jak reagujesz. Podchodzi do Ciebie osoba i zaczyna Cię wyzywać — prawdopodobnie, gdyby była to osoba, której nie znasz, uznałbyś ją za pokręconą, a gdyby była to osoba bliska zareagowałbyś na to, jak na atak, prawda?

Zaraz przedstawię Ci bardzo ważną przypowieść, która pomoże Ci zobrazować to, że wcale nie musisz na wszystko reagować, ponieważ tak naprawdę większość rzeczy nie należy nawet do Ciebie, a reagujesz, gdyż identyfikujesz się i przyjmujesz to do siebie, mimo że wcale nie musisz.

Jeśli jednak pojawi się reakcja emocjonalna i poczujesz się atakowany, to tak naprawdę możesz podziękować osobie, która pojawiła się w Twoim życiu, wiesz, dlaczego?

Ponieważ właśnie odkryła tę część, która jest w Tobie nieuleczona, to może być jakaś stara rana. Jest to po prostu coś, co Cię zabolało, a skoro zabolało, to jest częścią Twojej rzeczywistości – dotrzyj do tego, pobądź z tym bólem. W innym przypadku będziesz dalej chodził z tą raną i co jakiś czas ją rozdrapywał, jeśli jednak poświęcisz jej swoją uwagę i dasz się w jej przestrzeni uleczyć, będzie to kolejny piękny krok w stronę wolności.

Warto również zwrócić uwagę na szczegóły. Może jakaś konkretna cecha denerwuje cię w osobie, z którą się widujesz?

Przyjrzyj się jej, a później sobie. Być może zdasz sobie sprawę z tego, że sam robisz coś podobnego, chociaż nie jesteś tego świadomy.

Z drugiej strony możesz też skoncentrować się i spojrzeć na jasną stronę i zobaczyć, czy jakąś cechę podziwiasz, którą sam chciałbyś posiadać. To też wartościowa wiedza, gdyż czasem do czegoś dążymy i szukamy wskazówek, a życie chętnie je nam daje.

Obelgi darowane w prezencie

Niedaleko Tokio żył wielki samuraj. Kiedy się zestarzał, poddał się nauczaniu młodych buddyzmu Zen. Mówiono jednak, że pomimo podeszłego wieku był w stanie pokonać każdego przeciwnika.

Pewnego wieczoru odwiedził go młody wojownik, zupełnie pozbawiony skrupułów. Był on również znany ze swojej techniki prowokacji. Najpierw czekał na pierwszy ruch przeciwnika, a potem dzięki wyjątkowej bystrości umysłu oceniał popełnione przez niego błędy i przypuszczał nagły kontratak. Jeszcze nigdy nie przegrał żadnej walki.

Wiele słyszał o sławie samuraja i udał się na spotkanie z nim z zamiarem pokonania go i umocnienia własnej reputacji. Pomimo protestów swoich uczniów, stary samuraj przyjął wyzwanie wojownika. Kiedy ludzie zgromadzili się na placu, młody człowiek zaczął obrażać starego nauczyciela.

Rzucał w niego kamieniami, pluł mu w twarz, obsypywał obelgami jego i jego przodków, nie przebierając w słowach. Przez wiele godzin robił wszystko, co w jego mocy, aby wyprowadzić samuraja z równowagi, ale starzec pozostał niewzruszony. Pod wieczór porywczy wojownik wycofał się, wycieńczony i poniżony. Uczniowie, rozgoryczeni faktem, że ich nauczyciel nie zdołał odpowiedzieć na wyzwiska i prowokacje młokosa, zapytali:

— Jak mogłeś znosić takie upokorzenia? Dlaczego nie podjąłeś ryzyka, nawet gdybyś miał przegrać tę walkę? A ty nawet nie wyciągnąłeś miecza i pokazałeś się nam jako tchórz.

— Jeśli ktoś przychodzi do ciebie z podarunkiem i ty go nie przyjmujesz, to do kogo wtedy należy ten prezent? — Spytał samuraj.

— Do darczyńcy — opowiedzieli uczniowie.

— To samo dotyczy zawiści, złości i obelg — rzekł ich nauczyciel. Jeśli nie są przyjęte, pozostają własnością osoby, która nosi je w sobie.

(Autor nieznany)

Napisane przez Maciej

Od 6 lat tworzę portal Żyj świadomie. Teraz jednak masz okazję spotkać się z moim doświadczeniem i moimi przemyśleniami. Jest to prywatny blog, na którym znajdziesz ciekawe praktyki, wiedzę i badania, które pozwolą Ci żyć efektywniej, zdrowiej i przede wszystkim szczęśliwiej.

5 komentarzy

Dodaj odpowiedź
  1. Dziękuję za ten wpis. Wszystko w nim ma sens. Jak długo trzeba pobyć z tym „bólem z przeszłości” aby skutecznie wyleczyć ranę? chcę się w końcu uwolnić od tych wszystkich negatywnych myśli i wspomnień…

  2. Myślę, że to zależy od osoby. Nie ma raczej jednego wyznacznika tego ile czasu ktoś potrzebuje. Wiele też zależy od rodzaju rany, bo jak wiadomo nie wszystko jest tej samej „wagi”. Może chodzić też o przekonania. Co do uwolnienia się, nie wiem czy to ostatecznie całkowicie możliwe. Na pewno wiele rzeczy może odejść, ale też nie zawsze samo wspomnienie musi odejść, ponieważ ból może minąć, a wspomnienie może zostać. Jakie metody stosujesz, aby pracować nad tym? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dlaczego afirmacje nie zawsze działają?

Wewnętrzne siły – czym są i dlaczego warto rozwijać